Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

January 03 2015

psychoomania

Zbyt ona piękna,
zbyt mądra zarazem,
zbyt mądrze piękna,

stąd is­tnym jest głazem.

— Szekspir
Reposted fromunsteadyshy unsteadyshy viapoezja poezja
psychoomania
proton budzi się w iskrach
jego siostry już dawno akcelerator rozpędził
trzepot energii i skwar pomiędzy
i bozon Higgsa

przemknął gdzieś obok i przejął zimnem
proton ten chłód zrozumiał gęsią skórkę otrząsnął
to nie chłód to zapowiedź wszystko ma stać się inne
więc on też zerwał się pognał przez długi tor szklaną wiązką

już biegną wszystkie zebrane nikt nie wie w krzyku czy świetle
elektromagnesem otwartym prosto jak ścieżką polną
izospin w warkocz zaplotły nie chcą być tym czym przedtem
czas mija wolno
każda nanosekunda zmarzła w przestronny kryształ
na przedzie miony młodziutkie bardziej płochliwe od zwierząt
a druga wiązka tak samo wybiega im z naprzeciwka
zaraz się zderzą

szybciej bez tchu
czy zawsze się przy tym umiera

rozbiły się wybuchem jaskrawo lśniących smug

teraz

w przeszłość sięgnęły najdalszą tak odtwarza się kosmos
patrz przeszedł przez korytarz wietrzyk a nie prąd
detektor zakwitł wiosną
podnosi się znad eksplozji zapach skoszonych łąk
— Józef Czechowicz - Wielki Zderzacz Hadronów pod Genewą ( Nowe wiersze sławnych poetów )
Reposted fromzimnakaszamanna zimnakaszamanna viapoezja poezja
psychoomania

14 wyselekcjonowanych cytatów na temat czytania książek

1. Czytając autorów, którzy dobrze piszą, przyzwyczajasz się do tego, by dobrze mówić.

2. Kultura to nie ilość przeczytanych książek, lecz ilość zrozumianych.

3. Ludzie, którzy czytają książki, zawsze będą panowali nad tymi, co oglądają telewizję.

4. Książka jest zawsze lepsza od filmu, ponieważ wyobraźnia w tym przypadku nie ogranicza się w kwestii efektów specjalnych.

5. Im więcej czytasz, tym mniej naśladujesz innych.

6. Ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, co czytają książki oraz tych, co słuchają czytających.

7. Podobnie jak z groszy składa się złotówka, tak z ziarenek przeczytanego składa się wiedza.

8. Czytanie dla umysłu jest tym, czym ćwiczenia fizyczne dla ciała.

9. Istnieje tylko jedna rzecz gorsza od niedotykania książek przez ostatnie 90 dni: niedotykanie książek przez 90 dni i myślenie, że nic się nie stało.

10. Są gorsze przestępstwa niż palenie książek. Na przykład nie czytanie ich.

11. Żeby zostać mądrym, wystarczy przeczytać 10 książek – aby je znaleźć, należy przeczytać tysiące.

12. Książki to statki myśli pływające po falach czasu i ostrożnie niosące swój drogocenny ładunek od jednego pokolenia do drugiego.

13. Pamiętaj: to, kim jesteś definiowane jest przez to, co czytasz.

14. Ufaj książkom – są twoimi najbliższymi. Milczą gdy trzeba, i mówią, otwierając przed tobą świat w razie konieczności.

Reposted fromgrzyps grzyps viayouknowmebetter youknowmebetter

September 28 2013

psychoomania
Odkryć siebie w cieniu drzew.
Odkryć miłość w tej pogodzie.
Odkryć czy to ma sens.
Odkryć-ukryć. Kto pomoże? 

Byłeś niczym powiew wiatru,
przy słonecznej (nie) pogodzie.
Byłeś niczym krople deszczu, 
tam, gdzie się ich długo czeka. 

Ja mówiłam: to jest szczęście, 
to jest miłość bezgraniczna.
I zła passa się skończyła.
Odkryć-ukryć. Nikt nie pomógł. 

June 08 2012

psychoomania
Oddalasz się...
Oddalasz się...
Skąd ja to wiem -
po prostu wiem.
To już nie ja
i nie ty,
nie ty...Ładnie, że
masz dobrych chęci w bród,
mówisz - nie,
nie będzie źle -
więc skąd ta cisza w nas i chłód?

Za noc, za dzień,
bez wielkich burz,
pożegnasz mnie,
a potem - cóż,
przekręcisz klucz,
no i już,
i już...
Szczęścia brak,
nadziei mniej,
oddalasz się
i z dnia na dzień
widzę, jak bezradna tracę Cię...

Oddalasz się, choć nie wiesz sam, 
nie pomoże nic,
już coraz mniej ciebie mam,
już nie mówię - przyjdź,
bo coraz dalej nam jest
do tych pierwszych śmiesznych słów,
powtarzanych znów i znów, 
i do tamtych dróg, tamtych dni, tamtych łez
Teraz kiedy się oddalasz,
jesteś taki miły jak nie ty,
a w oczach lęk -
a oczy mówią mi -
bardzo chcę stąd wyjść,
przepraszam, gniewasz się...
a ja:
Nie gniewam się,
po prostu wiem,
to potrwa już
najwyżej dzień,
najwyżej dzień,
no, a potem - pas,
Trzasną drzwi
i stanie czas,
i odtąd nic,
i odtąd nikt,
chyba że ...
no chyba, chyba że ...
— A. Osiecka, Oddalasz się
Reposted fromsentymentalna sentymentalna viapoezja poezja
psychoomania

Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.

Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie 'Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie'. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem... Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).

Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ' kozie w dupę', jednak... Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.

Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.

Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.

Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.

któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.

Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.

I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.

Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.

Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.

Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.

Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.

Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ' na zawsze'. Każdego dnia jest na dziś.


źródło: wykop.pl

psychoomania
Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato
Dla własnej przyjemności, a durniom na złość,
W skwarze pocałunków ubiegło mi lato
I szczerze powiedziawszy - mam wszystkiego dość...

Ustrojona w purpurę, bogata od złota
Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,
Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,
Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.

A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą
Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,
Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,
Lecz zrozumiem, że mówi: ,,no, czas bracie iść".

Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,
Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal
Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami - w wojnie
A przeto i miłości nie będzie mi żal...

Bo miłość jest jak karczma w niedostępnym borze,
Do której dawno nie zachodził nikt,
Gdzie wędrowiec wygodne znajdzie czasem łoże,
Ale - własny ze sobą musi przynieść wikt.

A śmierci się nie boję - bo mi śmierć nie dziwna
Nie siałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg
Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna
W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.

W takt skocznej kul muzyki, jak w tańcu pod rękę
Włóczyłem się ze śmiercią całkiem, za pan brat"
Zdrową głowę wsadzałem jej czasem w paszczękę,
Jak pogromca tygrysom, którym wolę skradł.

A potem mnie wysoko złożą na lawecie
Za trumną stanie biedny sierota mój koń
I wy mnie szwoleżerzy do grobu zniesiecie
A piechota w paradzie sprezentuje broń.

Do karnego raportu przed niebieskie sądy
Duch mój galopem z lewej, duchem będzie rwał,
Jak w steelu przez eteru przeźroczyste prądy
Biorąc w tempie przeszkody z planetarnych ciał.

Ja wiem, że mi tam w niebie z karku łba nie zedrą,
Trochę się na mój widok skrzywi Święty Duch,
Lecz się tam za mną wstawią Olbromski i Cedro,
Bom był jak prawy ułan: lampart, ale zuch.

Może mnie wreszcie wsadzą w czyśćc na odwachu 
By aresztem... o wodzie spłacić grzechów kwit,
Ale myślę, że wszystko skończy się na strachu
A stchórzyć raz - przed Bogiem - to przecie nie wstyd.

Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure
Na ziemi się meldować, by drugi raz żyć
Chciałbym starą wraz z mundurem wdziać na siebie skórę,
Po dawnemu... wojować... kochać się... i pić.
— Bolesław Wieniawa-Długoszowski "Ułańska jesień"
Reposted fromduchos duchos viapoezja poezja

June 07 2012

psychoomania

April 24 2012

psychoomania
8860 8fcf 390
Reposted fromluarrah luarrah viacockandbang cockandbang

March 27 2012

psychoomania
3978 6161 390
Reposted fromretaliate retaliate viapaolcia paolcia

February 11 2012

psychoomania
Zabija mnie ten stan, zatruwa dzień.
— Totentanz - Daje mniej
Reposted fromyourheartbeat yourheartbeat
psychoomania

Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami.

— Paul Coelho, Piąta góra
Reposted fromdiammond diammond viayourheartbeat yourheartbeat
psychoomania
pragniemy być zaskakiwane, otoczone opieką i miłością każdego dnia. każdego dnia chcemy czuć się wyjątkowo. chcemy kogoś, kto doceni nową fryzurę, lakier na paznokciach i godzinne stanie przed lustrem z własnoręcznie wykonaną maseczką. wierzymy, że spotkamy kogoś, kto nagra specjalnie dla nas składankę z muzyką na okres. kto ugotuje nam ciepłą zupę a potem położy się obok i mocno nas przytuli. będzie otwierał przed nami drzwi i dbał o to by nigdy nie było nam zimno. potrzebujemy wsparcia i zrozumienia, szczególnie wtedy gdy wydaje się, że nie da się nas zrozumieć. chcemy kogoś, kto będzie dla nas delikatny i czuły a jednocześnie męski i stanowczy. będzie cierpliwy i nigdy nie da za wygraną. być może jesteśmy zbyt wymagające, ale mamy do tego prawo. jesteśmy kobietami.
Reposted fromLusia Lusia viayourheartbeat yourheartbeat
psychoomania
 Tak mi trzeba wiedzieć, że się ktoś o mnie troszczy w tym obcym świecie. I wiem, jak bardzo nie zasługuję na tę troskę - ja z moimi idiotycznymi depresjami i całą tą maszynerią spekulacji. 
— Poświatowska
psychoomania
Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości jak Ty.
— Pidżama Porno
Reposted fromyourheartbeat yourheartbeat

February 06 2012

psychoomania
Play fullscreen
Dla mnie też nie zbyt łaskawy był dzień.
Dla mnie też za długa zima i zła.
Dla mnie też, ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie.
psychoomania
Mam ochotę na Twoje dłonie.
psychoomania

Patrzmy w siebie zamkniętymi oczami.

Mówmy sobie zamkniętymi ustami.

— Wisława Szymborska, "Sen nocy letniej"
Reposted frommarysia marysia viapoezja poezja
8956 8eec 390
Reposted fromfuckblack fuckblack

February 04 2012

psychoomania
6314 17e6 390
Znowu mi się śniłeś.
Dzisiaj znowu okropnie Ciebie nie było.
Reposted byArbegas87makemesmilejomoze-zapomne
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl